Sanktuarium pw. św. Antoniego Padewskiego w Ostrołęce


Patron

 

Święty Antoni Padewski


Kapłan, doktor Kościoła, ok. 1195-1231 Święty powszechnie znany pod imieniem "Antoniego z Padwy" faktycznie nosił imię Ferdynanda i pochodził z Lizbony.
Urodził się w roku 1195; późniejsza tradycja wskazuje na dzień 15 sierpnia jako na dokładną datę urodzin. 

Pochodził z możnego rodu. Ojciec nosił imię Marcin i był rycerzem; matka Maria pochodziła także ze szlachetnego rodu. Jest pewne, że Ferdynand miał siostrę Marię (zmarła w 1279).Przyszedłsw_Antoni_Padewski_3.jpg na świat i
spędził lata dziecięce w cieniu romańskiej katedry poświęconej Matce Bożej Wniebowziętej; w szkole katedralnej pobierał też pierwsze nauki. Kiedy ukończył piętnaście lat, a więc w latach 1210-1211, wstąpił do klasztoru św. Wincentego w okolicach Lizbony, w którym żyli kanonicy regularni św. Augustyna. Po dwu latach przeniósł się do augustiańskiego klasztoru Santa Cruz (świętego Krzyża) w Coimbrze, która była wówczas (do 1260 r.) stolicą młodego królestwa Portugalii. Uwolnił się tym samym od uciążliwych ingerencji krewnych i przyjaciół, które przeszkadzały mu żyć w pełni atmosferą życia klasztornego. W Santa Cruz żyło około 70 mnichów. Klasztor był jednym ze znaczących ośrodków kultury w królestwie portugalskim; miał bardzo dobrze wyposażoną bibliotekę; pracowali w nim zakonnicy po studiach paryskich. Kanonicy regularni byli kapłanami żyjącymi we wspólnocie, prowadzili pracę duszpasterską, dwa szpitale, nieśli pomoc potrzebującym, wielkodusznie przyjmowali gości. Tam właśnie pod kierunkiem światłych przewodników oddał się młody Ferdynand modlitwie i studiom teologicznym, a gdy ukończył 25 lat, został wyświęcony na kapłana. Zajmując się gośćmi klasztoru Ferdynand spotkał się z pierwszymi franciszkanami, którzy przybyli z Asyżu do Portugalii i osiedlili się w eremie Olivais, w pobliżu stolicy. To spotkanie poruszyło go do głębi. Niedługo potem, 16 stycznia 1220 roku, pięciu współbraci Franciszka z Asyżu poniosło śmierć męczeńską w Marrakesh. śmiertelne szczątki męczenników zostały sprowadzone do Coimbry i złożone w kościele Santa Cruz. W sercu Ferdynanda zapanował niepokój. Młody kanonik regularny poczuł, że i na niego przyszedł czas, by udać się do Maroka, głosić tam Ewangelię (znak język arabski, bo Lizbona była miastem dwujęzycznym) i zdobyć palmę męczeństwa. Żeby jednak wprowadzić w życie odważny projekt, musiał opuścić zakon augustianów i przywdziać habit naśladowców Franciszka. Nie bez trudności udało mu się uzyskać na to pozwolenie swojego przeora. W ten sposób jesienią tegoż roku, po krótkim wprowadzeniu w Olivais, Ferdynand, który przyjął wtedy imię Antoniego, mógł udać się do muzułmanów w Afryce. Ale nie spełniło się jego odważne i wspaniałomyślne marzenie. Przykuła go bowiem do łoża ciężka choroba, być może tropikalna odmiana malarii, która męczyła go całą zimę. Postanowił wrócić do ojczyzny, odzyskać tam zdrowie i ponownie wyruszyć na misje. Jednak niesprzyjające wiatry zagnały żaglowiec, którym płynął do rodzinnego kraju, na wybrzeże Sycylii. Na wyspie Antoni gościł u braci w Messynie. Stan zdrowia uległ poprawie, ale Antoni już nigdy nie odzyskał w pełni dawnej kondycji fizycznej. W maju 1221 roku udał się do Asyżu, by wziąć udział w sławnej kapitule rogozianej. Wziął udział w braterskim spotkaniu około trzech tysięcy adeptów ewangelicznego ruchu zainicjowanego przez Francuzka. Antoni miał szczęście zobaczyć i słuchać trzydziestodziewięcioletniego Franciszka. Nikt z obecnych na kapitule nie zwrócił uwagi na młodego brata portugalskiego, tak że w momencie zakończenia tygodniowego zgromadzenia, Antoni pozostał sam, zapomniany. Zauważył go dopiero Gracjan prowincjał Romanii, a dowiedziawszy się, że jest kapłanem, zabrał go ze sobą i skierował do eremu Monte Paolo koło Forli, gdzie w ciszy apenińskich lasów, sześciu braci prowadziło życie modlitwy i umartwienia. Antoni odprawiał Mszę świętą, dbał o porządek w kuchni i ubogim domu, uczestniczył w modlitwie chórowej i ćwiczeniach duchowych. A potem wycofywał się do groty, gdzie cisza była głębsza, a modlitwa słodsza. Kiedy przyszła jego kolej, szedł zbierać jałmużnę. W eremie przebywał około piętnastu miesięcy.

Wędrowne głoszenie Ewangelii
We wrześniu 1223 roku razem ze współbraćmi udał się do Forli, gdzie miały się odbyć święcenia kapłańskie. Był zwyczaj, że przedb_300_200_16777215_00_img_patron_sw_Antoni_Padewski_2.jpg święceniami ktoś głosił do przyszłych kapłanów krótką konferencję duchową. Wszyscy jednak obecni kapłani, a byli wśród nich i dominikanie, poczęli się społem wymawiać. Wtedy przełożony zwrócił się do Antoniego prosząc, by wygłosił krótkie żarliwe słowo. Antoni zaimprowizował zwięzłą mowę, która ukazała jego niezwykłą znajomość Pisma świętego, żar kontemplatywnego ducha, przedziwny dar ekspresji. Ten moment wytyczył dalszą drogę życia Antoniego. Zgodnie ze świeżymi wskazaniami Soboru Laterańskiego IV (1215) i zwyczajem wprowadzonym w życie przez różne trzynastowieczne ruchy ewangeliczne, zwłaszcza przez zakony apostolskie (nietrafnie nazywane "żebrzącymi"), został wędrownym kaznodzieją. Zaczął swą pracę od Romanii, gdzie szerzyła się herezja katarów. Szczególnie trwała pamięć pozostała po jego działalności apostolskiej w Rimini. Z głoszeniem kazań dla ludu i słuchaniem spowiedzi łączył konferencje wygłaszane dla kleru, wykłady teologii dla współbraci przygotowujących się do kapłaństwa i pracy apostolskiej. Antoni był pierwszym nauczycielem teologii w zakonie franciszkańskim, pierwszym jego wielkim pisarzem i doktorem. A Bolonia była miejscem, z którego wzięła początek szkoła, która niedługo potem stała się jednym z najprężniejszych średniowiecznych nurtów intelektualnych zachodniego chrześcijaństwa. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że w czasie, gdy nauczał Antoni, chodziło o przekazywanie wiadomości bardzo elementarnych, całkowicie ukierunkowanych na apostolstwo. Nauczyciel czytał i komentował wybrane urywki Biblii, najczęściej według układu czytań niedzielnych i głównych świąt roku kościelnego. Uczniowie starali się dobrze zrozumieć wykładowcę i - powodu braku ksiąg - dokładnie zapamiętać to, co mówił. Wykładowca omawiał też krótko podstawowe zagadnienia teologii dogmatycznej i moralnej, akcentując zastosowania praktyczne. Nie była to szkoła w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Celem przekazywania wiedzy była bezpośrednia troska o dusze. Dla kaznodziei ludowego najważniejsze było przyswojenie sobie głównych prawd wiary, a przede wszystkim świadczenie o nich swoim życiem. Nie mamy dokładnych informacji o kolejności wystąpień Antoniego w latach 1223-29. Dawnych hagiografów bardziej interesowały budujące zdarzenia, aniżeli ich usytuowanie w czasie. W każdym razie po około rocznym pobycie w Bolonii Antoni działał na południowych terenach Francji, niepokojonych herezją albigensów. Wiadomo o jego działalności w Montpelier, Arles, Tuluzie, Limoges, Bourges i w innych miastach tego regionu. Z całą pewnością w 1226 roku przebywał w Limoges i okolicach, gdyż pełnił tam funkcję "kustosza". Zakon bowiem powoli odchodził od pierwotnego stylu ciągłego wędrowania franciszkanów. Zarówno ze względu na rosnącą liczbę braci, jak i z powodów duszpasterskich zakładał siedziby w miejscach "strategicznie" ważnych dla troski o dusze. Sam Antoni nadal żył według pierwotnej formy życia Franciszka. Bosy, w zgrzebnym habicie, szedł drogą, jaką kiedyś kroczył św. Paweł, narażając się ustawicznie na niebezpieczeństwa, niepowodzenia, drwiny, wyrzeczenia, niepokoje, ale i nieoczekiwane radości, przedziwne nawrócenia. Niemało namęczył się z heretykami. Nie należy jednak wyobrażać sobie Antoniego jako sędziego, który odstępców skazywał na stos. Trybunał inkwizycji został ustanowiony po śmierci Antoniego, tak samo jak kara palenia żywcem - okrutna praktyka, która nie ma nic wspólnego z prawdziwą postawą chrześcijańską. Antoni stawiał czoło heretykom w prywatnych i publicznych dysputach. Najbardziej leżała mu na sercu odnowa duchowa ludzi, wzniecenie ewangelicznego zapału u duszpasterzy, eliminowanie nadużyć, zabobonów, krzyczących nikczemności, moralnych, konfliktów zbrojnych itd. Pod koniec roku 1227 lub w roku następnym Antoni znowu był w Italii, pełnił bowiem trudną funkcję "ministra prowincjalnego" północnych Włoch i Romanii. W wielu miejscowościach głosił Ewangelię. W maju 1230 roku był w Asyżu; razem z innymi przedstawicielami kapituły generalnej został wysłany na dwór papieski, by poinformować Grzegorza IX o problemach, z którymi borykał się wówczas zakon. Podczas pobytu na dworze papieskim mógł poznać z bliska Grzegorza IX i niektórych kardynałów. Budował ich swoimi cnotami, a kazaniami i konferencjami wzbudził powszechny podziw. Najbardziej rozpowszechnione biografie świętego utkane są niejako z opisów cudownych zdarzeń. Historyczność cudów przypisywanych Antoniemu za życia, które zostały oddane w niezwykle bogatych przedstawieniach artystycznych, stanowi jeden z trudniejszych problemów hagiografii antoniańskiej. Czy dotarły do nas godne zaufania dokumenty historyczne, które przypisują Antoniemu fakty uznane w jego środowisku za cudowne? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Można jednak przyjąć, że miały miejsce w życiu świętego z Lizbony zjawiska nadprzyrodzone, ale ich opisy pochodzą często z czasów późniejszych i niekiedy są zmieszane z elementami legendarnymi.

Okres padewski
Kronikarz Rolandino opisał pobyt Antoniego w Marchii, a przede wszystkim w Padwie w latach 1229-30. To właśnie między mieszkańcami tego miasb_300_200_16777215_00_img_patron_sw_Antoni_Padewski_1.jpgta a Antonim zawiązała się mocna więź wzajemnego szacunku i uczucia. W Padwie też wielki misjonarz dał końcowy szlif swoim Kazaniom niedzielnym (Sermones dominicales), a po powrocie z dworu papieskiego zamierzał zapisać nowy zbiór kazań poświęconych tym razem świętom roku liturgicznego. Dzieło zdołał doprowadzić prawie do połowy. Kiedy bowiem nadszedł Wielki Post, który w owym roku zaczął się 5 lutego, Antoni odłożył pióro i całkowicie oddał się głoszeniu kazań ludowych. Ów Wielki Post był czasem odrodzenia się duchowego Padewczyków. Był czymś wyjątkowym w dziejach Kościoła zachodniego. Wówczas bowiem po raz pierwszy przez cały okres Wielkiego Postu Antoni codziennie głosił kazania. Zwyczaj zapoczątkowany przez Antoniego odegrał niezwykle ważną rolę w następnych wiekach, kiedy to wielkopostne kazania stały się intensywnymi kursami katechetycznymi i momentami zbiorowego rachunku sumienia i nawrócenia. Trzecią nowością wprowadzoną przez Antoniego (obok zwrotu dokonanego wśród franciszkanów odnośnie studiów oraz codziennego głoszenia kazań-katechez w okresie Wielkiego Postu) było częste słuchanie spowiedzi wielu ludzi. Kto zapoznał się ze źródłami hagiograficznymi dotyczącymi św. Franciszka z Asyżu, staje przed dziwnym faktem: pełnemu zaangażowania głoszeniu pokuty towarzyszy dziwna pustka, jeśli idzie o sakrament pojednania. Biedaczyna z Asyżu był diakonem, nie mógł więc słuchać spowiedzi. Mógł przezwyciężyć tę trudność albo przez przyjęcie święceń kapłańskich, albo korzystać z posługi towarzyszących mu kapłanów, którzy po kazaniach nawołujących do pokuty mogliby słuchać spowiedzi. Zresztą i w programie działalności św. Dominika Guzmana († 1221), który z niestrudzoną gorliwością głosił kazania, nawet założył opatrznościowy Zakon Kaznodziejski (dominikanów), spowiedź pozostawała faktem sporadycznym, ważnym - owszem - ale nie takim, który by nadawał ton jego pracy ewangelizacyjnej. Antoni pierwszy przyczynił się do rozszerzenia się praktyki słuchania spowiedzi. Pierwsza jego biografia (Vita prima) opisuje jego działalność w czasie owego niezwykłego okresu Wielkiego Postu w Padwie w 1231 roku, kiedy to Antoni, wspomagany przez innych kapłanów zakonnych i świeckich, od rana do nocy usiłował jednać z Bogiem tłumy wiernych. Kazanie było posiewem, spowiedź - zbieraniem owoców, indywidualnym dialogiem osobowym, próbą pojednania każdej duszy z osobna z Bogiem i zharmonizowania jej życia z wymogami Ewangelii. Antoni traktował spowiedź nie jako coś wyjątkowego, ale jako stały i normalny środek oczyszczenia i odrodzenia chrześcijańskiego. Także po swojej śmierci pozostał apostołem sakramentalnego pojednania. Wspomniana już Vita prima z naciskiem podkreśla; że żaden z pielgrzymów nie otrzymywał upragnionego cudu, jeżeli wcześniej nie przystąpił do sakramentu nawrócenia. Do naszych czasów pozostaje to cechą charakterystyczną kultu antoniańskiego. Antoni trzymał się zawsze z daleka od walk politycznych. Troszczył się przede wszystkim o odnowę moralną ludzi, do których posłała go Opatrzność. Był przekonany, że kiedy serca i umysły zaczną na nowo żyć według wskazań wiary, wtedy zmianie ulegnie także polityka, ekonomia i każdy inny przejaw życia rodzinnego i społecznego. Interweniował jednak u Ezzelina III da Romano i przywódców Związku lombardzkiego w Weronie, by ze względów humanitarnych uzyskać uwolnienie księcia Rizzardo di San Bonifazio. Domagał się też u władz miejskich Padwy bardziej sprawiedliwego prawa dla niewypłacalnych dłużników. Po Wielkanocy, która w 1231 roku wypadła 23 marca, Antoni kontynuował dzieło ewangelizacji w Padwie i okolicach, znajdując coraz żywszy odzew u wszystkich mieszkańców. Alę jego siły były już na wyczerpaniu. Misja zbliżała się do końca. Dawne źródła hagiograficzne podają, że Antoni umarł z wyczerpania nadmiarem pracy, z powodu braku odpowiedniego wyżywienia i odpoczynku. Potwierdziły to przeprowadzone w styczniu 1981 roku badania naukowe jego śmiertelnych szczątków. Ostatnie tygodnie swego życia Antoni spędził w Camposampiero, niedaleko Padwy, gdzie właściciel tych dóbr Tiso VI ofiarował synom św. Franciszka pustelnię. Antoni, przy pomocy współbraci Łukasza i Rogera, usiłował pracować dalej nad Kazaniami świątecznymi (Sermones festivi). Ostatnie dni spędzał na modlitwie i studium. Tiso sporządził mu osobiście małą celkę zbudowaną z desek i mat w konarach potężnego orzecha; oryginalny erem w eremie. Około południa 13 czerwca 1231 roku, kiedy wraz z braćmi siedział przy stole, przyszła nań niespodziewanie ogólna zapaść. Zgodnie z jego życzeniem, bracia chcieli przenieść go do Padwy, musieli jednak zatrzymać się w Arcella, w położonym w północnej części Padwy domku, w którym mieszkali kapelani klasztoru klarysek. Tam, otoczony braćmi, otrzymał absolucję sakramentalną, namaszczenie chorych i śpiewając pogodnie hymn do Matki Bożej O glariosa Domina, odszedł z tego świata. Czcigodne szczątki doczesne świętego zostały złożone w kościele Matki Bożej, przy którym był klasztor franciszkanów. Na tym miejscu powstała (rozbudowywana w trzech fazach, dokończona w początkach XIV wieku) wspaniała bazylika, przebogata w zabytki sztuki i historii, cel pielgrzymów całego świata. Niezwykle szybko nastąpiła kanonizacja Antoniego. Proces kanonizacyjny rozpoczęto już w lipcu 1231 roku, a 30 maja 1232 roku papież Grzegorz IX w katedrze w Spoleto ogłosił brata Antoniego z Lizbony świętym. Tak więc już w pierwszą rocznicę śmierci w zakonie franciszkańskim, w miejscu urodzenia i w regionach ewangelizowanych przez Antoniego, obchodzono uroczystości liturgiczne ku jego czci. Zawsze był czczony jako Doktor Kościoła, zwłaszcza przez franciszkanów, w diecezji padewskiej i w Portugalii. Papież Pius XII, 16 stycznia 1946 r., potwierdził tę tradycję i rozciągnął na cały Kościół kult liturgiczny Doktora Ewangelicznego.

o. Vergilio Gamboso "Poszukiwanie drogi"

 

 

 

 

 

 

 

Tomasz Gocłowski
fundator kościoła

 

 

 

 

 

 



Sanktuarium
pw. św. Antoniego Padewskiego
w Ostrołęce

Zbudowano: 
1666-1696
Data zniszczenia:
1831, I wojna światowa,
II wojna światowa,
1989 pożar kościoła.


Wyznanie: rzymskokatolickie
Rodzaj: styl barokowy
Wezwanie: św. Antoniego z Padwy