Msza święta o uzdrowienie duszy i ciała

 

alt

    

 2 grudzień 2016 r. (piątek)   godzina 18:00

3 grudzień 2016 r. (sobota)    godzina 8:30

 

 

Sanktuarium pw. św. Antoniego Padewskiego w Ostrołęce
                                                                                                           

Zapraszamy na Mszę Świętą z modlitwą o uzdrowienie.

 

Liturgii Eucharystycznej oraz modlitwie o uzdrowienie tradycyjnie będzie przewodniczył

ojciec Teodor Knapczyk OFM,

sekretarz ds. ewangelizacji Zakonu Braci Mniejszych Prowincji Matki Bożej Anielskiej w Krakowie.
 


 

Uwaga: Pielgrzymi, którzy przyjeżdzają autokarami, mogą parkować autobusy na dworcu PKS, wcześniej zgłaszając się do dyżurnego ruchu.  Sanktuarium nie dysponuje miejscami noclegu.

  Zapraszamy bardzo serdecznie.

 

 

 
27 listopada 2016 - Rozpoczynamy Adwent
 
Znalezione obrazy dla zapytania adwent
 
W naszym codziennym życiu zdarzają się różne momenty. Nieraz ma miejsce jedynie bezproduktywne patrzenie w przeszłość i „gdybanie”. Wtedy zastanawiamy się, co by było gdyby… Zazwyczaj układamy sobie własny scenariusz, mniej lub bardziej prawdopodobny. I na tym koniec, ponieważ przeszłość, którą próbujemy z premedytacją koloryzować, zaciemnia nam to, co się wydarzyło. Fałszuje prawdę o nas samych. To, co się już wydarzyło, stało się faktem.
 
Ewangelia przypomina dziś: „Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał…”. Czy złodziej ma się zapowiadać? Przecież to nie leży w jego naturze – on działa z zaskoczenia. Natomiast gospodarz musi być czujny, aby nie dać się zaskoczyć.
 
Adwent nie jest niespodzianką. Jest jasnym i konkretnym wezwaniem: „Idźmy z radością na spotkanie Pana”. Te słowa Psalmisty rozbrzmiewają na progu radosnego, czterotygodniowego okresu porządkowania sumień i życia, oczekiwania na spotkanie z przychodzącym Bogiem. Jezus sam daje nam w Ewangelii konkretne wskazówki, jak to uczynić.
 
Po pierwsze, zachęca nas do porzucenia beztroskiego i bezmyślnego życia. Jezus ukazuje nam przykład ludzi, którzy przed potopem wiedli życie, tak jakby bez większego wysiłku i zaangażowania mieli żyć wiecznie. Ci ludzie popełniali podstawowy błąd: nie myśleli o przyszłości i nie wyciągali wniosków ze znaków jasnych i ewidentnych, które dawał im Pan Bóg, aby się nawrócili. Obojętnie przechodzili koło Noego, który budował arkę przed nadejściem potopu.
 
Dzisiejsze troski o sprawy doczesne wypełniają za dużą przestrzeń naszego ziemskiego życia. Dlatego, szczególnie w Adwencie, myślący i kochający Boga człowiek, musi nauczyć się wyważać proporcje, między tym, co doczesne i tym, co wieczne. Dziś nie buduje się materialnej arki, ale buduje się „arkę” zasad, idei, dobrych gestów i czynów miłosierdzia.
 
Drugą radę, jakiej udziela nam Chrystus w Ewangelii jest wezwanie do czujności. „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie”. Czuwać to wierzyć, że Jezus przyjdzie. Czuwać to być gotowym na spotkanie z Panem, nosić w sobie świadomość, że to bardziej On aniżeli my pragnie tego spotkania byśmy dzięki temu spotkaniu zyskali to, co ludzki rozum nie jest w stanie pojąć i ludzkie słowo nie jest w stanie wyrazić. Czuwać to znaczy nie zmarnować okazji na spotkanie z Panem.
 
Jak ważne jest, abyśmy „zrozumieli chwilę obecną”, jak pisze do nas św. Paweł we fragmencie Listu do Rzymian. Ta ważna chwila to Adwent, który jest czujnością, gotowością, uwagą. Patrzmy uważnie, żeby zobaczyć te sytuacje, w których Pan przychodzi, tu i teraz. Sami wiemy, z doświadczenia zeszłych lat, jak szybko i bezpowrotnie ten czas Adwentu przemija.
 
Adwent brzmi jak wezwanie: „Decyduj tak, żebyś potem nie żałował. Teraz!”. Dlatego prośmy Boga o pomoc słowami psalmisty: „Okaż nam, Panie, łaskę swoją i daj nam swoje zbawienie”. Niech w naszej drodze adwentowej towarzyszy nam również Najświętsza Maryja Panna, nasza nadzieja. Wraz z Nią będzie nam łatwiej przygotować się, aby nadejście Pana nie zastało nas rozproszonych wśród innych spraw, które wobec Jezusa mają niewielkie znaczenie lub nie mają go wcale.
 
20 listopada 2016 - Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata

Znalezione obrazy dla zapytania chrystus król wszechświata

W ostatnią niedzielę przed Adwentem Kościół katolicki obchodzi uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, panującego w niebie i na ziemi. 
 
Uroczystość Chrystusa Króla w swojej wymowie wskazuje na cel ostateczny życia człowieka, czyli na zjednoczenie z Bogiem i oddanie się pod panowanie jego miłości w Królestwie Bożym. Królowanie Chrystusa wyraża się w zbawieniu człowieka. Przez swoją śmierć na krzyżu dał on dowód miłości względem wszystkich ludzi i odpuszczając nasze grzechy pojednał nas z Ojcem oraz uczynił ludem wybranym, czyli królestwem i kapłanami Boga samego.
 
W ikonografii Chrystus Król już od starożytności przedstawiony jest jako Pantokrator, czyli Wszechwładca, zasiadający na tronie, mający ziemię za podnóżek lub trzymający glob ziemski w dłoni. Tak przedstawiają Jezusa dawne ikony i mozaiki. Tak też wielokrotnie ukazuje Go Apokalipsa - jako zasiadającego na tronie, któremu całe stworzenie oddaje cześć.
 
Równocześnie Ewangelie ukazują inny wymiar królowania Chrystusa. Ubiczowany, ukoronowany cierniami Jezus odpowiada na pytanie Poncjusza Piłata: „Tak, jestem Królem. Królestwo moje nie jest z tego świata” (por. J 18, 33-40). Na krzyżu Chrystusa widniał napis: „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski” (J, 19,19), a ukrzyżowany z Nim łotr prosił tuż przed śmiercią: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy będziesz w swoim królestwie” (Łk 23,42). Ten ewangeliczny przekaz ukazuje, że w najgłębszym chrześcijańskim sensie panować to znaczy służyć a nawet oddać życie za innych.
 
W dniu 19 listopada w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach w uroczystej Eucharystii biskupi polscy dokonali Aktu Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana, który to jest w Polsce momentem kończącym Rok Miłosierdzia. Ojciec Święty Franciszek w bulli „Misericordiae vultus” zachęcał do powierzenia Chrystusowi życia Kościoła i całej ludzkości. 
 
Już na początku Eucharystii Kardynał Stanisław Dziwisz mówił:
"Pragniemy dziś świadomie i uroczyście, osobiście i zbiorowo przyjąć Jezusa Chrystusa za Króla i Pana. Pragniemy wyrazić Mu wdzięczność za Jego niezmienną wierność, za miłosierną miłość Jego Serca. Pragniemy zaprosić Go do naszych serc i rodzin, do naszych wspólnot i środowisk. Pragniemy zaprosić Go do tego wszystkiego, co Polskę stanowi. Nie lękajmy się takiego aktu. Jezus Chrystus niczego nam nie zabiera, a wszystko daje. Jego panowanie nikomu nie zagraża, bo wyraża się przez miłość, która została ukrzyżowana."
 
W homilii biskup Andrzej Czaja, przewodniczący Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych wyjaśnia, że: "nie jest naszym zadaniem ogłaszać Chrystusa Królem, lecz uznać Jego panowanie i poddać się Jego Prawu, Jego woli i zbawczej władzy, zawierzyć i poświęcić Mu naszą Ojczyznę i cały Naród, nas samych i nasze rodziny." Dokonać aktu przyjęcia Chrystusa jako Króla i Pana znaczy tyle co zgiąć kolana i wyznać z wiarą, że Jezus jest naszym Królem, Panem i Zbawicielem oraz zaprosić Go do swojego życia, otworzyć "na oścież drzwi Chrystusowi! Dla Jego zbawczej władzy" i nie lękać się, jak wzywał Jan Paweł II w homilii inauguracyjnej jego pontyfikat.
 
Biskup Czaja podkreślił, że Chrystus "dysponuje mocą obdarowywania nowym życiem, rajskim życiem, że ten, który w Niego wierzy może liczyć na udział w Jego królestwie." Chrystus Król panuje nad grzechem, śmiercią, piekłem i szatanem, i darzy życiem wiecznym w swoim Królestwie. Aby tak się stało należy w Jezusa wierzyć, wyznać wiarę w Niego, uznać Go swoim Królem, oddać Mu pierwsze miejsce w życiu, służyć Mu i żyć na Jego chwałę. 
 
Biskup Czaja wskazuje, że dziś bardzo potrzeba "Bożego pokoju w naszych sercach, zgody i miłości między nami, Bożego Ducha, Ducha prawdy i jedności, i innych owoców Ducha: dobroci, uprzejmości, łagodności, opanowania, wierności i cierpliwości. Potrzeba też wyrazistego poszanowania Bożego Prawa, aby stanowione prawo ludzkie nie było ponad nim i nie dochodziło do łamania sumienia człowieka, lekceważenia tego, co etycznie i moralnie dobre." Taka zmiana nie dokona się jednak poprzez samą proklamację Jubileuszowego Aktu. Trzeba podjąć dzieło przemiany i uporządkowania życia po Bożemu, na miarę Jezusa i Jego Ewangelii. Adwent i Boże Narodzenie może być dogodnym do tego czasem. Tegoroczne Marana tha – Przyjdź Jezu Panie, może stać się dla nas zaproszeniem naszego Króla i Pana w nasze życie osobiste i rodzinne. 
 
Klękając i zaczynając kontemplować oblicze Jezusa, zwłaszcza ukrzyżowanego, jak wskazywał Jan Paweł II pozbędziemy się lęku i będziemy mogli zaprosić Jezusa we wszystkie te miejsca, które są dla nas trudne, pełne zranień, bolesne. On dysponuje zbawczą władzą, potęgą swej miłości miłosiernej i sam będzie działał. On potrafi dokonywać rzeczy, których sami nie jesteśmy w stanie sprawić. - zachęcał na koniec biskup Czaja. Wspomniał też słowa papieża Franciszka wygłoszone w 2014 r., w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata: „Zbawienie nie zaczyna się od wyznania królewskości Chrystusa, ale od naśladowania dzieł miłosierdzia, przez które On zrealizował królestwo. Kto spełnia dzieła miłosierdzia, pokazuje, że przyjął królowanie Jezusa, bo w swoim sercu uczynił miejsce dla miłosierdzia Boga”.
 
 
 
 
13 listopada 2016 - Dziś VIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

Dziś VIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym

Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym jest organizowany już po raz ósmy z inicjatywy Papieskiego Stowarzyszenia Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Po raz drugi jest poświęcony mieszkańcom Iraku - podobnie jak w roku 2010. Z tej okazji w kościołach w całej Polsce będzie trwała modlitwa o pokój w Iraku.

 

Wierni będą też mogli złożyć ofiarę do puszek lub przekazać ofiarę, wysyłając charytatywny SMS o treści "RATUJE" pod numer 72405.

 

Jak przypomina Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, dramatyczna sytuacja w Iraku utrzymuje się od czasu upadku reżimu Saddama Husajna w 2003 r., a kraj stał się symbolem wojny z chrześcijanami. Nieprzerwanie od 1400 lat trwa też konflikt między wyznawcami różnych odłamów islamu. W ciągu ostatnich 10 lat liczba chrześcijan w Iraku spadła z 1,4 mln do niespełna 275 tys. Większość z nich, w obawie o własne życie, ucieka ze swojego kraju do Libanu, Jordanii lub Kurdystanu, gdzie liczba chrześcijan wzrosła z 30 tys. w 2003 do 100 tys. obecnie, mimo że panujące tam warunki życia uchodźców są katastrofalne.

 

Do okazania solidarności, modlitwy i konkretnej pomocy chrześcijanom doznającym prześladowań zachęcił Polaków podczas jubileuszowej sobotniej audiencji generalnej w Rzymie papież Franciszek.

 

„Aktualne, alarmujące i bolesne wydarzenia przynaglają nas, by żarliwą modlitwą i konkretną pomocą wspierać naszych braci żyjących w Iraku i w innych krajach Bliskiego Wschodu – mówił Papież. – Prośmy Boga, by nikt w świecie nie był wykluczany ze społeczności z motywów religijnych, kulturowych czy rasowych. Niech wszystkie narody, szanując wolność każdego człowieka, kształtują wspólnotę ludzką jako wielką rodzinę braci i sióstr żyjących w sprawiedliwości, solidarności i pokoju. Wam wszystkim i waszym Rodakom z serca błogosławię”.

 
6 listopad 2016 - Zmartwychwstanie?

Znalezione obrazy dla zapytania zmartwychwstanie ciał

 

Dzisiejsza data przypomina o wskrzeszeniu naszej niepodległości. To dobrze, bo Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Śmierć nie jest absolutnym unicestwieniem, ale zniszczeniem tego, co w człowieku jest skażone grzechem. Saduceusze w odróżnieniu od faryzeuszy odrzucali możliwość zmartwychwstania. Jezus broni prawdy o zmartwychwstaniu, podkreśla jednak, że nie jest to powrót do życia w takich jakościach, w jakich się je zakończyło, lecz w nieskończenie uwznioślonym kształcie, a to za sprawą Jego zmartwychwstania. Ludzie będą jak aniołowie w niebie, ale nie oznacza to noszenia skrzydeł, chodzi raczej o skupienie na kontemplacji Boga i udoskonalenie natury ludzkiej, wysubtelnienie jej. Małżeństwo nie tyle będzie niedozwolone, co po prostu nikt go nie będzie potrzebował. Sposób istnienia nabierze nowych cech, trudnych do zrozumienia na tym poziomie istnienia, który w tej chwili jest czymś w rodzaju kokonu i daleko mu jeszcze do doskonałości obrazu Bożego!
 
Bóg jest Bogiem żywych, a nie umarłych, a to znaczy, że zmartwychwstaniemy. Abraham, Izaak, Jakub i wszyscy z przeszłości szukający Boga całym sercem są żywi. Bóg nie jest Bogiem cmentarzy albo albumów z fotografiami wszystkich tych, których stworzył. W chwili Przemienienia obok żywego Jezusa ujawnili się Mojżesz i Eliasz, nie jako hologramy, lecz jako żywi ludzie, choć, co prawda, inaczej żywi!
Jezus Chrystus przyszedł na ten świat przekazać naukę o wiecznym życiu, przyszedł zaświadczyć o tym życiu, które jest dostępne przez Niego i dzięki Niemu. Jest to Najlepsza Nowina, dlatego nazywamy ją Ewangelią. Jezus mówi o sobie, że jest drogą do życia wiecznego, prawdą o tym życiu i właśnie tym życiem wiecznym w Bogu Ojcu. „Jeszua nie przyszedł po to, aby przynieść nam to, co dziś nazywamy moralnością, ale przyszedł, by przynieść wiedzę życia dla ludzkości jeszcze niedokończonej” (Claude Tresmontant). Naucza więc, abyśmy byli pouczeni nie tylko o życiu wiecznym po zmartwychwstaniu, ale też o tym, w jaki sposób wejść w to życie wieczne, które jest w Nim. Potrzebuje naszej wiary, zgody i współudziału, a nawet dość dużych wyrzeczeń.
 
Myśląc o zmartwychwstaniu, zwykle odsyłamy to gdzieś w jakąś datę w odległej przyszłości. Marta i Maria, stojąc przed grobem Łazarza, wyznają wiarę w zmartwychwstanie, i w końcu Marta mówi, że wie, iż stanie się tak na końcu czasów. Jezus zaś mówi: Ja jestem zmartwychwstaniem i za chwilę wywołuje cuchnące zwłoki Łazarza z grobu, które w jednej chwili nabierają życia. Podobnie umierający łotr, wisząc na krzyżu, zwraca się do Jezusa, prosząc o pamięć o nim. Jezus odpowiada mu: DZIŚ ZE MNĄ będziesz w raju! Nie mówi mu, że będzie to na końcu czasów, ale że dziś! Tam, gdzie jest Jezus, jest życie wieczne. Życie wieczne nie jest przypisane jakiejś konkretnej dacie albo uzależnione od jakiegoś wydarzenia kosmicznego, ale od tego, jak blisko jesteśmy samego Jezusa Chrystusa.
 
 
1 listopada 2016 - Uroczystość Wszystkich Świętych

alt

 
Kim są i skąd przychodzą? Jest ich tak wielu.... z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i Barankiem. Wielki tłum, którego nikt nie może policzyć... Tak różni, każdy inny ale przecież w jednym podobni: odziani w biele szaty, a w ręku ich palmy. Biel szat tak lśniąca, że żaden wytwórca sukna wybielić nie zdoła, bo nie w ludzkiej mocy jest tak lśnić. Jest tylko jedna droga. Przeszli ją wszyscy. „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka”.
 
Pokładali nadzieję w Bogu i uświęcali się, podobnie jak On jest święty. Ubodzy w duchu, żyjący w ucisku i utrapieniu.  Nieobcy im był smutek spowodowany złem panującym na świecie oraz cichość i łagodność wobec innych. Z całego serca pragnęli Bożej sprawiedliwości. Czynili miłosierdzie i wprowadzali pokój. Zachowali serce czyste, nawet wśród urągań i prześladowań dla sprawiedliwości. I nierzadko mówili kłamliwie wszystko złe o nich z Jego powodu. A jeśli nawet nie zawsze tak było, to oni opłukali swe szaty i je wybielili we Krwi Baranka.
 
Niepoliczalna ilość ludzkich istnień, znanych Bogu po imieniu. My znamy tylko niektóre, imiona tych wybranych przez Kościół na wzór i tych, którzy żyli obok nas. Imiona tych, którym zawdzięczamy wiarę - życie - radość i szczęście. Warto zadbać, aby wśród tego tłumu znalazło się i nasze imię, a trzeba przecież tak niewiele: opłukać i wybielić szaty we Krwi Baranka...
 
W Roku Miłosierdzia zwróćmy uwagę na św. Faustynę.
 
Święta Faustyna Kowalska przed urodziła się 25 sierpnia 1905 r. we wsi Głogowiec nie opodal Łodzi. Jej rodzina żyła w ubóstwie materialnym. Głównym źródłem ich dochodu była praca na roli. Na chrzcie świętym w kościele parafialnym w Świnicach Warckich otrzymała imię Helena. Od dzieciństwa odznaczała się pobożnością, umiłowaniem modlitwy, pracowitością i posłuszeństwem oraz wielką wrażliwością na ludzkie biedy. Do szkoły chodziła niecałe trzy lata: jako szesnastoletnia dziewczyna opuściła rodzinny dom, by na służbie w Aleksandrowie i Łodzi zarobić na własne utrzymanie i pomóc rodzicom.
 
1 sierpnia 1925 roku przekroczyła próg klauzury w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ul. Żytniej. Zgromadzenie to chciała opuścić po kilku dniach. Jednak Jezus kazał jej zostać obiecując siostrze Faustynie liczne łaski. Potem została przeniesiona do Krakowa, gdzie odbywała dwu letni nowicjat, a potem przebywała w innych w Płocku oraz w Wilnie. W klasztorach pełniła różne funkcje. Była kucharką, ogrodniczką. Pracowała również na furcie klasztornej.
 
Oprócz przełożonych i kilku spowiedników nikt nie zdawał sobie sprawy z niezwykłości jej przeżyć. W Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia Bożego wiele razy objawiał się s. Faustynie sam Jezus, który przekazał jej orędzie miłosierdzia Bożego dla wszystkich ludzi. Orędzie to notowała w "Dzienniczku", który powstał w ciągu czterech ostatnich lat życia s. Faustyny. Pisała go również na prośbę jej spowiednika ks. Michała Sopoćko. Siostra Faustyna nie miała łatwego życia w zgromadzeniu najpierw nikt nie wierzył w opowiadane przez nią wizje. Nawet sam spowiednik Michał Sopoćko był zdystansowany do tego co słyszał od s. Faustyny jako spowiednik.
 
Po jakimś czasie jego nastawienie zmieniło się. Zdecydował się założyć zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego aby w ten sposób szerzyć orędzie Miłosierdzia Bożego. Siostra Faustyna Kowalska wiele wycierpiała również z powodu objawień Jezusa. Chciano ją poddać badaniom psychiatrycznym. Wielu spowiedników odnosiło się do niej sceptycznie. Niejednokrotnie słyszała o tym, że jest zbyt nędzną i grzeszną aby sam Jezus mógł wchodzić z nią w tak zażyłe relacje. Pochowano ją na cmentarzu znajdującego się terenie zgromadzania Sióstr Bożego Miłosierdzia w Krakowie.
 
W 1993r. s. Faustyna została beatyfikowana a w 2000r. wyniesiona w poczet świętych. Od tej pory szybko szerzył się kult św. Faustyny. Jego wielkim propagatorem był Jan Paweł II, który podczas ostatniej pielgrzymki do Polski dokonał konsekracji bazyliki w Łagiewnikach.
 
 
30 października 2016 - Ważny, poważny ktoś.
Znalezione obrazy dla zapytania zacheusz
 
Kim jest ten Jezus, który ma przyjść do Jerycha? Przecież to wielkie centrum handlowe, gdzie można spotkać rzymskich celników i żołnierzy, kupców i złodziei.... Kim On jest? Czemu tylu ludzi podąża za nim? Co on takiego im mówi? Czyżby to współczucie i miłosierdzie, które głosi? A co ono jest warte? Ta sława wyprzedza Jego kroki....a ludzie, którzy Go spotkali są jacyś odmienieni...inni.... Może dowiem się czegoś  jak pójdę Go zobaczyć... Dowiem się o co w tym wszystkim chodzi?
 
Ale, ale... ten tłum, tyle ludzi wokół. Niby idą wszyscy zgodnie i do przodu, ale oni jacyś tacy rośli...jak Go zobaczyć? jak się przedostać przez ten tłum? Wszyscy tacy zapatrzeni w Niego i zasłuchani. Ulice zatłoczone. Nie idzie się tam przepchać... Jestem taki niski, jeszcze mnie podepczą. A może.....
 
Słyszałem, że będzie przechodził niedaleko starej sykomory. Wejdę na tą dziką figę. Nikt mnie tam nie dojrzy, nikt nie sięgnie po ten owoc o byle jakim smaku prawie nie nadający się do spożycia. Bo któż by tam dbał o to, aby nacinać owoce na kilka dni przed zerwaniem, aby w ten sposób wydzieliła się substancja, która przyśpieszy ich dojrzewanie... Jeszcze chwila i pojawi się tam robactwo i ptaki, które będą się żywiły tymi owocami.
 
Moja ciekawość Jezusa była tak wielka, że jak to małe dziecko wspiąłem się na drzewo nie zważając ani na drogie szaty, które miałem na sobie, ani na pozycję społeczną, którą zajmowałem. Utknąłem w koronie drzewa. Pewnie to śmiesznie, ale.... no trudno... podobno stając się dzieckiem wejść można do Królestwa Niebieskiego...
 
O jest! Idzie. Jezus i cały tłum. Zatrzymują się tuż obok sykomory. Cisza. Nikt nic nie mówi. A Jezus? - on patrzy na mnie? Tak. To Jego spojrzenie, ten pokój bijący od Niego... Chyba mówi coś do mnie.. «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». ..
 
W moim domu? Nie wierzę. Słyszę głosy w tłumie.... chyba mi zazdrosną, albo śmieją sięze mnie.... Mówią, że Jezus idzie w gościnę do grzesznika. Tak, jestem nim... Tyle złego uczyniłem ludziom i sobie.... Ten majątek, prestiż, powagę i sławę zyskałem nie całkiem uczciwie... Wiem to i żałuję....Zaufam Jezusowi, bo skoro On tak mówi, to niech tak się stanie. Wiem.... moi koledzy celnicy pewnie mnie wyśmieją, kiedy dowiedzą się, że gościłem Go w swoim domu. Ale cóż....
 
Tak bardzo chciałem ujrzeć Jezusa, a tymczasem to On mnie dostrzegł i wyróżnił w wyjątkowy sposób: przyszedł do mnie w gościnę. Mam wrażenie, że nie zważał na moje uczynki, ale ważne stało się moje pragnienie bycia blisko Niego. To sprawiło, że chciałem odkupić swoje winy i zadośćuczynić tym wszystkim, których skrzywdziłem. Dla Niego, dla Jezusa. «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie».
 
Jakież było moje wielkie zaskoczenie i zdziwienie, gdy Jezus odpowiedział: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło». Znów nie dowierzam. Czyżby Jezus przyszedł odszukać i zbawić mnie? Takiego grzesznego? Takiego jakim jestem? Przyszedł specjalnie do mnie? Powiedział, że zaginąłem i On mnie odnalazł.
 
Skoro On tak mówi, to niech się tak jest. Zostałem odnaleziony. Jak wielką radość poczułem. Jaki pokój i miłość wypełniły moje serce. I tak wielka nadzieja: wydawało się tak wiele straciłem... z trudem i w nieuczciwy sposób zarobione pieniądze, no ale wszyscy tak robią; pozycję społeczną, przecież wszyscy musieli mnie szanować i zabiegać o moje względy.... ale, tak wiele zyskałem: Jego miłość i miłosierdzie, nadzieję i pokój, które wypełniają moje serce.... no i ten tłum, którego tak się bałem.
 
Tłum ludzi takich jak ja, których Jezus dostrzegł i powiedział ty pójdź za mną, bo ciebie odnalazłem i zbawiłem. Mogę się z nimi zaprzyjaźnić, być blisko, wspierać ich, cieszyć się ich radością i dzielić swoją. To Jezus swoją obecnością sprawił, że stało się widoczne moje najprawdziwsze wnętrze. Pogubiłem się na ścieżkach mojego życia, a On pozwolił mi odnaleźć siebie. Dziękuję Ci Jezu.
 
<< pierwsza < poprzedni artykuł 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następny artykuł > ostatnia >>

Strona 1 z 41